Niewiarygodna zimowa przygoda
Matka-kura zachęca do czytania nowej bajki szwedzkiej autorki Evy Susso pt. „Yeti”, pięknie ilustrowanej przez Benjamina Chauda, wydanej przez poznańskie Wydawnictwo ZAKAMARKI.
Na pewno spodoba się Waszym pociechom, tak jak spodobała się Cipciakowi-Małemu i Starej. Doskonała bajka na zimowe dni i wieczory, które – jak się okazuje – wcale nie muszą być nudne!
Oto krótka matczyna zapowiedź tego, co znajduje się w książeczce.
***
Sowa, co w domu stała przez lata,
Na którą lubił spoglądać tata,
Była pamiątką wielkiej przygody
Z czasów, gdy tata był bardzo młody.
Drewniany puchacz – taty sekrecik,
Yecik, plecik, piruecik!
Uno i Mati taty synowie
Bardzo lubili sporty zimowe.
Zwłaszcza na nartach szusować z góry.
Lecz zawsze po zjeżcie przychodzi czas, który
Zmusza narciarzy do wspięcia po stoku,
A to już nie ma w sobie uroku.
Dlatego narciarze szukali drogi
Przez las, nie przez górę, by oszczędzić nogi.
A w lesie wiadomo, łatwo zgubić drogę.
Uno i Mati poczuli wnet trwogę,
Że do taty nie wrócą już kochane dzieci.
Yecik, plecik, fircybecik!
Jak to się jednak w bajkach plecie,
Co pewnie z innych opowiadań wiecie,
Z pomocą zbłądzonym przychodzi postać wspaniała.
Tym razem to była persona biała,
o dużych stopach w futrze grubym cała.
Yeti, bo tak właśnie człowiek śniegu się zowie,
Stanął przed chłopcami we własnej osobie.
Zaskoczeni chłopcy najpierw się strwożyli,
Zwłaszcza, gdy w objęciach potwora dążyli
W kierunku, gdzie góra wysoka bielała.
Wielka chłopców przygoda tak się zaczynała.
U stóp góry śniegiem zasypanej,
Yeti miał grotę a w grocie mieszkanie.
Yeti poczęstował swych gości obiadkiem,
Poznał chłopców z swym bardzo starym dziadkiem,
Dziadek obdarował przybyszy rzeźbami,
Które żłobi w swej grocie caluśkimi dniami.
Potem odpoczęli strudzeni wyprawą
Zapadając wraz z Yeti w drzemkę słodkawą.
Mimo, że Yeti to bardzo miły gospodarz,
Nawet najbardziej niezwykła przygoda
Musi mieć kres swój. Tak i tym razem było,
Gdy się chłopcom do domu za tatą stęskniło.
Yeti nowych przyjaciół odniósł do domu poprzez knieje,
Chłopcy zaś byli szczęśliwi że Yeti istnieje.
Gdy się z tatkiem spotkali to mu powiedzieli
Jakie mieli przygody. O tym, że zbłądzili
I o tym, że ktoś im pomógł i że to tajemnica.
Jednak sowa, co w domu stała przez lata,
Na którą lubił spoglądać tata,
Zdradziła, że nic bez przyczyny się nie dzieje w przyrodzie,
I że ich tato też niegdyś brał udział w przygodzie
Podobnej do ich własnej, w którą nie wierzyli
Dopóki na własnym ciele jej nie doświadczyli.
Tak się zdarzyło. A kto nie wierzy
Niech z treścią całej bajki się zmierzy.
Yecik, plecik, plums!